wróć do spisu opowiadań


"Zwierzątko" autorstwa Chan Lee
"Zwierzątko"
Chan Lee
16 czerwca 2013


- Elsa, Elsa! Zobacz, co znalazłem! – Do wyremontowanej kuchni wpadł zdyszany Armin. Dziewczyna siedziała przy stole i delektowała się gorącą herbatą. Westchnęła ciężko. A jednak jej spokój został zmącony. Znudzona spojrzała na blondyna, gdy coś przykuło jej uwagę.

- Znalazłem go w ogrodzie… - Brunetka podeszła do chłopaka i uważnie przyjrzała się znalezisku, które trzymał w dłoniach. Jej zielone oczy zabłysły…

- Śliczny – szepnęła. Istotnie, Armin trzymał małego, puchatego królika. Pogłaskała zwierzątko po główce, po czym wzięła go na ręce. W tym samym momencie do kuchni na czworakach wczołgali się chłopcy. Ledwo oddychali.

- Wooooody… wo… wo… dy… - Armin spojrzał znacząco na Elsę, która wzruszyła tylko ramionami.

- Chyba trochę przesadziłaś z treningiem…

- Eee tam, przeżyją – odparła brunetka, głaszcząc króliczka. Mężczyźni rzucili się na beczkę wypełnioną wodą. Gdy ich pragnienie zostało zaspokojone, bacznie przyjrzeli się Elsie. Po chwili dostrzegli na jej rękach małą, włochatą kulkę…

- Ale słodki! – pisnął zauroczony Eren.

- Co to właściwie jest? – spytał Mike, zaskoczony widokiem nowego towarzysza brunetki.

- Jak to co? – Oburzył się Gunter. – Przecież to jest kot!

- Jaki kot?! To tchórzofretka! – burknął Auruo.

- Sam jesteś tchórzofretka! To szczur – warknął Erd.

- Posrało was! To na sto procent kot.

- Ciebie posrało! To tchórzofretka!

- Idźcie wszyscy do okulisty. To szczur! – Blondyn nie dawał za wygraną.

- Wiesz, gdzie ty masz szczura?! To jest kot!

- Tchórzofretka!

- Szczur!

- Kot!

Elsie i Arminowi nad głowami pojawiła się już setka kropelek. Levi dalej trenował, Eren zajęty był zachwycaniem się nad zwierzakiem, nawet ich nie słyszał. Mike wolał nie wdawać się w dyskusję, gdyż sam nie był pewny, co właściwie Elsa trzyma w dłoniach. Tymczasem wymiana zdań nabierała już takiego tempa, że Erd trzymał w ręku czajnik, Gunter garnek, a Aururo patelnię z zamiarem wypróbowania tych przedmiotów jako broni. Widząc to Mike, chcąc uniknąć kolejnego remontu kuchni, postanowił uciszyć kolegów, chociaż w sumie nie miał pojęcia jak. W końcu się odezwał:

- A właściwie, co to za różnica? – Ku jego zdziwieniu, krzyki natychmiast ucichły. Po chwili namysłu pierwszy odezwał się Gunter.

- Właśnie. Żadna.

- Jeszcze trochę, a ten zamek zamieni się w zwierzyniec – burknął Auruo, lecz widząc iskry w oczach pani tego zamku i jej postawę mówiącą „zaraz cię zabiję”, przełknął głośno ślinę i w akcie ratunku postanowił wypróbować metodę z rozdziału dziewiątego. Uklęknął przed Elsą, ujął jej dłoń i z błyskiem w oku oraz szarmanckim uśmiechnął szepnął czule:

- Ale nikt nie powiedział, że to źle. Zresztą pięknie wyglądasz z tym… tym… - Tu się na chwilę zaciął, szukając odpowiedniego słowa, no przecież nie powie, że pięknie wygląda z tym szczurem. Po chwil namysłu kontynuował - … z tym jakże uroczym i pięknym futrzaczkiem. – Elsa spoglądała na niego pustym wzrokiem, a reszta zbierała szczęki z podłogi. Auruo nie spodziewał się jednak tak agresywnej reakcji dziewczyny. Ostatnie co zobaczył to brązowy but, po czym stracił przytomność. Wszyscy jak jeden mąż cofnęli się na ten widok, a Elsa założyła sandała na bosą stopę, przeklinając głupotę mężczyzny.

- Co za idiota. Myślał, że nabiorę się na tanią sztuczkę…

- Ekchem… - W drzwiach stał Levi i przyglądał się całej sytuacji. Nie, żeby jakoś mu to przeszkadzało, ale jednak z Elsą łączyły go dość bliskie stosunki. Nie był zazdrosny, po prostu nie lubił, gdy ktoś trzymał się blisko niej, zwłaszcza mężczyzna. Widząc jednak jej reakcję na tani podryw Auruo, zachichotał. Pierwszy raz od jakiegoś czasu. W kuchni zapanowała głucha cisza, którą ku radości zgromadzonych, przerwał jeden z pisków Erena. Po kilkuminutowych burzliwych wyjaśnieniach, drużyna dopuściła do siebie fakt, iż ową maskotką nie jest kot, tchórzofretka, czy szczur tylko królik.

Nowe zwierzątko cieszyło się dużą sympatią wśród kobiet jak i mężczyzn. No cóż, może jest to spowodowane tym, że w przeciwieństwie do ogromnego psa, królik nie jest w stanie odgryźć komuś ręki, czy głowy. Nawet pies przyzwyczaił się do nowego domownika, chociaż reszta miała wątpliwości, czy Fifi widzi w nim towarzysza zabaw, czy może małą przystawkę do obiadu. Jednak nikt wolał nie ryzykować i na czas wypuszczania jednego zwierzęcia, drugie było zamykane w innym pomieszczeniu. A w celu zwiększenia bezpieczeństwa, Elsa ustaliła dyżury tak, że codziennie kto inny pilnował tego porządku. Do czasu…

*****


Rozpoczęło się gorące lato. Ludzie porzucili dotychczasowe prace na rzecz błogiego wypoczynku. Od kilku dni panowały upały, jednak noce zawsze przynosiły lekkie opady, dzięki czemu jak na razie nie trzeba było się przejmować prawdopodobieństwem suszy. Natura przynosiła owocne plony, śpiew ptaków przyjemnie pobudzał do życia. Ludzie byli mniej zabiegani, spokojniejsi. Czas wydawał się zwolnić. Nastał okres błogiego nic nie robienia. No, przynajmniej dla większości społeczeństwa.

W zamku wybudowanego daleko za miastem, grupka domowników na ów spokój i relaks liczyć nie mogła. Jak zawsze zostali brutalnie obudzeni przez młodą panią domu, skutkiem czego wstali szybciej, niż pierwsze promienie słońca. No przecież dom sam się nie wysprząta, a kondycja sama się nie podniesie! Jednak zawsze ochoczo wstawali, nie chcąc narażać się na gniew dziewczyny, która już nie raz pokazała, że zapanowanie nad grupką silnych żołnierzy to dla niej nic trudnego.

Chłopcy właśnie wykonywali nowy zestaw treningowy pod czujnym okiem Petry. Hanji wraz z Elsą wysprzątały cały zamek, po czym udały się do ogrodu. Dzień jak co dzień, przynajmniej tak mogło się wydawać na pierwszy rzut oka…

Minęło kilka godzin. Do zamku wszedł Levi, który skończył trening jako pierwszy. Uważnie sprawdził wszystkie pokoje w poszukiwaniu brunetki, którą zastał w kuchni. Pokręcił na ten widok głową. To musiało być jej ulubione miejsce w całym zamku! – pomyślał, a po chwili na jego twarzy pojawił się chytry uśmieszek. Do jego głowy wpadł dosyć odważny pomysł… Po cichu zaczął się zbliżać do dziewczyny, ta była jednak szybsza niż jego myśli. Gwałtownie się odwróciła i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.

- A ty co kombinujesz?

- Oj, nic kochanie… -Brew Elsy niebezpiecznie podniosła się do góry. „Kochanie”?! – powtórzyła sobie w myślach. Nie zdążyła jednak nic powiedzieć, bo brunet kontynuował swoją wypowiedź, a z każdym nowym słowem powoli do niej podchodził.

- … tylko tak sobie pomyślałem, że skoro skończyłem już trening i jesteśmy całkiem sami w domu, to szkoda by było tego nie wykorzystać…

Elsa popatrzyła na niego krytycznym wzrokiem. Nawet przez myśl jej nie przeszło, że kiedykolwiek usłyszy coś takiego od Leviego. Na pewno coś się za tym kryło… Uważnie mu się przyjrzała.

- Piłeś coś. – Bardziej stwierdziła, niż zapytała, jednak brunet pokręcił głową.

- Nie.

- Ćpałeś? – Dziewczyna doskonale zdawała sobie sprawę, że to mało prawdopodobne, wolała się jednak upewnić. Kapral zaśmiał się cicho.

- Nie.

- Ehh… a więc to pewnie udar…- odpowiedziała sama sobie. Przecież musi być jakieś uzasadnienie takiego zachowania.

- Oj, Elsa! Nic mi nie jest. To już nie mogę pobyć sam na sam, z tobą?

W tym momencie zrobił oczy niczym zbity pies, wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać.

- „To na pewno udar” – pomyślała jeszcze raz i już chciała przywrócić go do porządku firmowym prawym sierpowym, widząc jednak zachęcający wzrok bruneta i wyciągnięte ku niej ręce, znacznie złagodniała. –„A co mi szkodzi, raz się żyje.” Przewróciła oczami, krytykując się w duchu za chwile słabości. Uśmiechnęła się do chłopaka i zaczęła do niego podchodzić. Już miała wpaść w jego objęcia, gdy ktoś ją wyprzedził. I o dziwo, nie była to Petra…



*****


Auruo, któremu Elsa powierzyła dzisiaj opiekę nad zwierzętami, był zwolniony z obowiązku treningu, dlatego też postanowił to wykorzystać. Całkowicie zlekceważył polecenie brunetki i bezkarnie opalał się w ogrodzie, uprzednio zamykając królika w klatce. Przynajmniej tak mu się wydawało…

Tymczasem prawda była zupełnie inna. Drzwiczki od klatki nie były dokładnie zamknięte, co królik doskonale wykorzystał. Popchnął je lekko i już po chwili znalazł się na wolności. Szczęśliwy kicał sobie po różnych pomieszczeniach, nie wiedział tylko, że w jednym z nich znajduje się ogromny pies. Ich spotkanie było nieuniknione i odbyło się na drugim piętrze w korytarzu. Biały futrzak właśnie wychodził z jednego pokoju, a z równoległego Fifi. Gdy zwierzęta się zobaczyły, ich reakcja była natychmiastowa. Ślepia psa zabłysły, a z jego pyska pociekła ślina. Gdyby królik mógł mówić ludzkim głosem, zapewne teraz wyszeptałby:

- O kurwa…

*****


- Cholera – burknął blondyn stojący w ogromnej kolejce do jednego ze straganów. – Zapomniałem listy z zakupami. – Istotnie, ów kawałek papieru leżał na jednej z szafek w kuchni. Armin przez chwilę wytężył swój mózg w celu przypomnienia sobie spisu produktów jakie miał kupić, ale doznał chwilowej zaćmy i jego skupienie skończyło się tylko na puszczeniu bąka. Rozejrzał się szybko po ludziach stojących najbliżej niego. Na szczęście nikt tego nie poczuł ani nie słyszał. Westchnął. Przynajmniej oszczędził sobie dodatkowego wstydu. Jednak zrezygnował z przedostatniego miejsca w kolejce i pośpiesznie udał się do domu po świstek papieru, jednocześnie mając nadzieję, że kolejka choć trochę się zmniejszy.

Po kilkunastu minutach szaleńczego biegu, dotarł na miejsce. Delikatnie otworzył drzwi frontowe i po cichu wszedł do środka. W momencie gdy zrobił krok do przodu, zauważył jak po schodach zbiegają dwie kulki. Jedna mała i biała, druga duża i ruda. Po chwili baczniejszego przyglądania się, Armin w owych kulkach rozpoznał królika uciekającego przed psem. Zwierzęta właśnie zbiegły ze schodów, jednak nie wyrobiły na zakręcie, efektem czego rozbiły się o ścianę. Wstrząs był na tyle duży, że zrzucił kwiat stojący na półce. Doniczka walnęła psa w łeb, rozbijając się i wtedy jeden z jej odłamków zderzył się z głową królika. Zwierzęta przez chwilę wyglądały jakby się naćpały. Pies wstał na chwiejnych nogach, potrząsnął łbem, po czym podwinął ogon i zaskomlał, wybiegając z salonu. Zdziwiony Armin postanowił podejść do królika, by sprawdzić, czy chociaż z nim jest wszystko dobrze. Jednak jak się później okazało, to była jedna z najgorszych decyzji w jego życiu. Gdy był już na miejscu wypadku, zauważył królika schowanego w liściach felernego kwiatu. Kucnął.

- Hej, mały. Nic ci nie jest? – zapytał z czułością w głosie. Nagle oczy królika zmieniły kolor na wściekły, „krwiopijczy” czerwony, zęby i pazury nienaturalnie się zaostrzyły i wydłużyły, z pyszczka zaczęła lecieć spieniona ślina.

Armin przełknął głośno ślinę, powoli wstał, jednocześnie cofając się do tyłu.

- Yyyy… grzeczny królik… - Blondyn był spanikowany, głos mu drżał. – Przecież taki malutki, słodziutki króliczek jak ty, nie zrobi nikomu krzywdy, prawda? – Znacznie podkreślił słowo „prawda” tak, jakby oczekiwał twierdzącej odpowiedzi. Jednaj jej nie dostał.

- O cholera! – szepnął, a w tym samym czasie biała, krwiopijcza kulka rzuciła się na niego…

*****


- Co mu się stało? – spytała Anna ze łzami w oczach, widząc swojego psiaka, który wskoczył na ręce kaprala i trząsł się tak, jakby go owsiki oblazły.

- Ni… Nie… w… wiem... uff… - Ledwo wydyszał, uginając się przed niespodziewanym ciężarem.

- Fifi, co ci się stało? – Szepnęła czule brunetka i spojrzała na swojego pupilka. Ten tylko zaskomlał i jeszcze bardziej skulił. Levi ledwo łapał oddech. Ich dyskusja została przerwana przez przeraźliwy krzyk dochodzący z salonu.

- Aaaaaaaaaaa! – Spojrzeli na siebie, po czym jednocześnie szepnęli:

- Armin! – Szybko zerwali się z miejsca i pobiegli w stronę pomieszczenia. To znaczy, Elsa pobiegła, bo Levi wlókł się z psem na rękach.

- Już jestem Elsa – wydyszał brunet, gdy po kilku minutach dotarł na miejsce. – Elsa? – Powtórzył niepewnie i spojrzał na dziewczynę. Ta stała jak wryta, wzrok utkwiła w jednym miejscu. Również tam spojrzał i doznał takiego szoku, że upuścił biednego psa. Na środku salonu, w kałuży krwi leżał poobijany, posiniaczony, pogryziony i podrapany Armin. Nie ruszał się, ledwo oddychał. Na nim dumnie siedział sprawca brutalnego napadu, którym okazał się królik. Spojrzał na parę takim wzrokiem, że Elsa podskoczyła, a Levi prędko się za nią schował. Jednak mała kulka się tylko się uśmiechnęła, pokazując przednie zakrwawione zęby, po czym uciekła. Pierwsza obudziła się Elsa, która pobiegła po apteczkę. Levi w tym czasie kucnął obok blondyna.

- Armin… co się stało? – spytał go drżącym głosem, co było do niego niepodobne. Widział jak jego mały przyjaciel powoli i z trudem podnosi rękę.

- Właśnie… właśnie… ekchem… przy… pomniałem… s…sobie, że miałem… ehem.. – Chłopak ledwo dyszał, robiąc długie przerwy na złapanie powietrza lub odkaszlnięcie. Kapral złapał swojego towarzysza za rękę, był już pewny, że Armin umiera. W jego oczach pojawiły się łzy.

- Co miałeś przyjacielu? – spytał drżącym głosem.

- Że miałem… ehem…

- Tak? – Ujął mocniej dłoń przyjaciela, chcąc mu w ten sposób dodać otuchy.

- Miałem… - Głos Armina był coraz cichszy. Brunet pochylił się, by lepiej go słyszeć.

- Miałem… kupić marchewkę.

Dodano: 29.06.2013



comments powered by Disqus

↑do góry
↑do góry
Szybki dostęp: kolejność oglądania, pierwsza seria, druga seria, trzecia seria, odcinki specjalne, teatrzyk obrazkowy, filmy kinowe, bez żalu, gimnazjum tytanów, openingi, endingi.
Podobne anime: Bleach, Black Clover, Fairy Tail, Gintama, HunterxHunter, Naruto, One Piece.
Strona wykorzystuje pliki cookies potocznie zwane ciasteczkami. Korzystając ze strony, zgadzasz się na ich udostępnianie. Można również zablokować ciasteczka w ustawieniach przeglądarki.
Na stronie nie są przechowywane żadne pliki wideo, strona archiwizuje jedynie ogólnodostępne linki do serwisów wideo, których użytkownicy potwierdzili legalność zamieszczonych materiałów.